O autorze
prezydent Słupska, samorządowiec, polityk, politolog. Absolwent Szkoły Liderów Politycznych i Społecznych oraz Szkoły Praw Człowieka przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przez wiele lat współpracował jako konsultant kilkunastu organizacji praw człowieka w Polsce i za granicą, były członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W latach 2008 – 2016 był członkiem Rady Doradczej Praw Człowieka przy Open Society Foundation. W trakcie kadencji był wiceprzewodniczącym Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz członkiem Komisji Spraw Zagranicznych. Od 2015 jest członkiem Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy. Od 2016 roku uczestniczy w pracach grupy doradczej ds. równouprawnienia płci, przymusowych wysiedleń i ochrony powołanej przez Wysokiego Komisarza ONZ. Prezydent Słupska od 2014 roku. W trakcie trwania kadencji zmniejszył zadłużenie miasta o 49 mln złotych. Ściągnął do miasta rekordowe inwestycje rozwojowe, finansowane ze środków unijnych. Pomysłodawca czerwonej kanapy – miejsca spotkań prezydenta z mieszkańcami i rozmowy o potrzebach lokalnej społeczności. Pod koniec pierwszej kadencji Roberta Biedronia Słupsk stał się miastem o jednym z najniższych współczynników przestępczości w kraju, a ponad 93% mieszkańców jest zadowolonych z miasta w którym żyje.

Tylko w naTemat! Wojenne bohaterki

Stefa Wilczyńska przez lata współpracowała z Januszem Korczakiem w Domu Sierot. Razem z nim i 200 dziećmi w sierpniu 1942 roku poszła na śmierć. Ich przejście przez Umschlagplatz w Warszawie (miejsce, gdzie zbierano i skąd wywożony Żydów do obozu zagłady) widziała Irena Sendlerowa. Prze całą II Wojnę Światową uratowała 2500 Żydów, codziennie narażając życie. Zofia Lewenstam, pseudonim Hanka, była szeregowcem-łączniczką II Oddziału Komendy Główne Armii Krajowej. Miała 24 lata, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Walczyła na Starówce. Po powstaniu została wzięta do niewoli, była więźniarką niemieckich obozów m.in. w Pruszkowie i Ravensbrück.

Tytuł jednej z książek na temat tamtego czasu mówi, że wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Ale miliony kobiet musiały się w tej wojnie odnaleźć. Jako te, które same musiały zająć się opieka nad innymi. Jako sanitariuszki, żołnierki, członkinie ruchów oporu. Jako dzieci, skazane na wojenną zawieruchę. Takich kobiet były miliony.

Dziwnie wyglądają dziś podręczniki historii bez kobiet. Mamy rok 2017 i nadal udajemy, że połowa społeczeństwa nie istnieje, że nie ma wpływu na naszą historię i teraźniejszość. W nowej podstawie programowej jest mowa o 60 ważnych dla naszych dziejów Polakach i zaledwie o dwóch Polkach. Czy tak jest naprawdę, że mężczyźni są 30 razy ważniejsi?

Nie można kogoś wymazać gumką z historii jakimś „dekretem”, zmianą podstawy programowej, obojętnością. Dlatego dziś, w rocznicę wybuchu najokrutniejszej z wojen, zachęcam nas do tego, by pamiętać o naszych bohaterkach tamtych czasów. O kobietach, które stały się naszą inspiracją, które są dla nas ważne. Tych, które wywarły wpływ na nasze życie. Niemal każdy i każda z nas ma kogoś takiego wśród swojej rodziny i bliskich.


Kształtujmy naszą przyszłość w oparciu o historię – tę prawdziwą, niezakłamaną.

Cześć bohaterkom II Wojny Światowej
Trwa ładowanie komentarzy...