O autorze
Absolwent politologii i nauk społecznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Konsultant organizacji praw człowieka w Polsce i za granicą. Jest pomysłodawcą i prezesem Kampanii Przeciw Homofobii. W 2011 roku wybrany na posła ziemi gdyńsko-słupskiej. Obecnie jest Prezydentem miasta Słupska.

A graduate of political science and social sciences at the University of Warmia and Mazury. Consultant for human rights organizations in Poland and abroad. Founder, co-founder and long-standing president of the Campaign Against Homophobia. Elected as a Member of the Parliament of the Gdynia-Słupsk constituency in 2011. Currently Mayor of the City of Slupsk.

Współudział kobiet w przywództwie to zwyczajnie lepszy świat!

"Dlaczego pani znowu bierze zwolnienie? Czy chorym dzieckiem nie może zająć się babcia?" Choć od uzyskania praw wyborczych przez polskie kobiety minie w przyszłym roku sto lat, piekło kobiet opisywane przez Boya trwa...

Świat jaki znamy urządzili mężczyźni, którzy w prezencie od ewolucji otrzymali większą siłę fizyczną i testosteron. Nawet po zejściu z drzew panowie wykorzystują to namiętnie. Podręczniki historii i medialne doniesienia pełne są świadectw konfliktów i wojen. Jak pokazuje jednak doświadczenie, im większą rolę w danej społeczności odgrywają kobiety, tym przemoc jest rzadszym narzędziem rozwiązywania sporów. Kobiety częściej potrafią i chcą szukać dialogu i porozumienia. I w życiu prywatnym, i w gospodarce, i w służbie publicznej. Już dawno zbadano, że firmy, w których zarządzaniu kobiety mają większy udział, są efektywniejsze i chętniej wybierane przez pracowników. Udowodniono też, że jeśli są sytuacje trudne, wymagające koncyliacyjnych rozwiązań, lepiej sprawdzają się polityczki. Nie bez powodu najbardziej rozwinięte kraje to te, w których kobiety mają największe prawa i to drugie jest tu przyczyną, a nie skutkiem. Widzę to u siebie w Słupsku - moja zastępczyni Krystyna Danilecka-Wojewódzka jest doskonałą menedżerką i urzędniczką, a dzięki niej cały ratusz działa lepiej.



Mężczyźni w naszym świecie wciąż są grupą uprzywilejowaną. Po ich stronie często stoi prawo, religia, tradycja, a nawet biologia. Chłopcy od urodzenia mają łatwiej, a gdy dorastają słyszą, że wolno im więcej. Ci, którzy nie chcą się do tego stosować są wyśmiewani, czy ignorowani.

"A ty jesteś potrzebny tylko do pracy
Aby im pomagać utrzymać się przy władzy
Cały ten porządek do tego się sprowadza
Że władza daje kasę, a kasa to władza"

- śpiewał zespół Dezerter. Takie sprzężenie zwrotne pomiędzy (męską) władzą a pieniędzmi widać na każdym poziomie życia społecznego. Obserwowałem to, pracując w parlamencie: panowie pchali się do tematów, w których była kasa, a kasa płynęła tam, gdzie byli mężczyźni. Na obronność, administrację, sport. Panie angażowały się w kwestie równie ważne, jeśli nie ważniejsze: w edukację, zdrowie, kulturę, sprawy społeczne. Kobiety wiedzą lepiej, jak budować nowoczesny kraj szczęśliwych ludzi. Dziwnym trafem na te obszary zawsze trafiało za mało środków. W biznesie jest dokładnie tak samo. Kobiety muszą bez przerwy udowadniać że są równie dobre jak faceci. Facetom ufa się z założenia. Dostają o 20-30% wyższe wynagrodzenia i częściej awansują. Kiedy mówią, słucha się ich, a nie ocenia uśmiech, ciało, czy ubranie. Firmy marnują wiele talentów, kobiety są przecież świetnymi menadżerkami i kierowniczkami. Tam, gdzie zarządzają, firmy działają lepiej i bardziej po ludzku.

Polscy mężczyźni w dalszym ciągu w większości uważają, że dzieci to wyłącznie sprawa kobiet. Szef nie pyta: dlaczego dzieckiem nie zajmie się jego ojciec. Urlopy ojcowskie są akceptowane przez niewielu.

Samotne rodzicielstwo dotyczy niemal wyłącznie kobiet, szczególnie jeśli dziecko jest niepełnosprawne. Ogromny problem to długi alimentacyjne. Taka organizacja życia rodzinnego w oczywisty sposób utrudnia funkcjonowanie kobiet na rynku pracy.
Dodajmy do tego ciągły niedobór żłobków i przedszkoli. Sprawującym władzę bardziej zależy na rozbudowie stadionów, zwłaszcza że mogą przeciąć wstęgę w błysku fleszy. Zdarzają się nawet przypadki wyrzucania z pracy tych mężczyzn, którzy próbują ze swoich uprawnień skorzystać (słynna warszawska sprawa prowadzona i wygrana przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego). To pokazuje, że ofiarami stereotypów, które stworzyli faceci, mogą paść oni sami.
I jeszcze "męskie" i "kobiece" zawody. Trafiłem w internecie na ofertę kolonii letnich. Wakacje dla chłopców to zajęcia z programowania, memoryzacji, gry matematyczne i planszowe, fotografowanie, druk3D. Dla dziewczynek: kosmetyki, fitness, dieta, spa, tworzenie ubrań i biżuterii, pozowanie do zdjęć... Jeśli chłopcy są wychowywani tak, by interesować się technologiami i ruszać głową, a dziewczynki by się podobać chłopcom, to nie możemy się dziwić, że na studiach i w zawodach inżynieryjnych jest tylko kilka procent kobiet. Nie tylko dały sobie wmówić, że to nie są dziedziny dla nich, ale w tym czasie, który ich bracia zużyli na rozwijanie abstrakcyjnego myślenia albo pomoc ojcu w garażu, im kazano sprzątać lub wołano do kuchni na obieranie ziemniaków.

Kto ma kasę, ten ma władzę - także nad własnym życiem. Kobieta, która ma trójkę dzieci i wieloletnią wychowawczą przerwę w pracy lub niską pensję w "kobiecym" zawodzie, ma bardzo ograniczone możliwości decydowania o sobie. Podporządkowywanie się mężowi to często cena za to by mieć gdzie mieszkać i móc nakarmić dzieci. A jeśli facet zamieni ją na starość na “młodszy model”, jej los może być tragiczny. Polityka PiS wspiera taki porządek świata. Do tego dochodzi skandaliczne odbieranie przez rząd finansowania organizacjom niosącym pomoc ofiarom przemocy domowej czy podważanie konwencji antyprzemocowej. Według PiS przemoc domowa albo w zasadzie nie istnieje, albo traktowana jest jako “odwieczna tradycja”. To oburzająca bzdura.

500 plus wszystkiego nie załatwi. Dobrze, że jest, bo często przywraca godność, także kobietom-matkom. Ale winien to być tylko jeden z elementów polityki społecznej, prowadzącej do wyrównywania szans płci. Także na rynku pracy.

Na szczęście coraz więcej kobiet widzi, że to co chce im wcisnąć obecnie rządząca narodowa prawica to ściema. Uczestniczki Czarnego Protestu pokazały, że nie będą potulnie stać przy garach, gdy religijni fanatycy chcą odebrać ich prawa, nie będą dawały wmawiać sobie że są winne gwałtów, nie będą znosiły upokorzeń na porodówce.

My, mężczyźni, przez stulecia spychaliśmy kobiety do "piwnicy": do ról służebnych, do milczenia, do zależności. By to niewolnictwo się skończyło, musimy wesprzeć kobiety w pokonaniu schodów na wyższe piętra. Potrzebne są zmiany w prawie, edukacji i mentalności społecznej. Dzięki nim kobiety wreszcie będą mogły decydować o swoim życiu, o własnej rozrodczości, aby głos kobiet był równy w przestrzeni publicznej.

Mądrzy mężczyźni wspierają kobiety w ich dążeniu do niezależności, nie tylko dlatego że to etyczne, ale także po to by wszystkim żyło się lepiej. Najczęściej chodzi o małe akty solidarności dnia codziennego: o sprawiedliwy podział opieki nad dziećmi, równy podział w obowiązkach domowych, czy umiejętność słuchania bez wymądrzania się.

Ludzkość ma dziś do wyboru dwie drogi: postawić na wartości reprezentowane przez kobiety, albo wrócić na drogę przemocy i agresji. Wierzę, że siła kobiet jest wielka, a gdy w walce o lepszą przyszłość naszego świata będziemy razem, uda się ją wygrać. Wspólnie. I o tym będę miał zaszczyt rozmawiać dziś na kolejnym Kongresie Kobiet, tym razem w Poznaniu.
Trwa ładowanie komentarzy...