O autorze
prezydent Słupska, samorządowiec, polityk, politolog. Absolwent Szkoły Liderów Politycznych i Społecznych oraz Szkoły Praw Człowieka przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przez wiele lat współpracował jako konsultant kilkunastu organizacji praw człowieka w Polsce i za granicą, były członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W latach 2008 – 2016 był członkiem Rady Doradczej Praw Człowieka przy Open Society Foundation. W trakcie kadencji był wiceprzewodniczącym Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz członkiem Komisji Spraw Zagranicznych. Od 2015 jest członkiem Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy. Od 2016 roku uczestniczy w pracach grupy doradczej ds. równouprawnienia płci, przymusowych wysiedleń i ochrony powołanej przez Wysokiego Komisarza ONZ. Prezydent Słupska od 2014 roku. W trakcie trwania kadencji zmniejszył zadłużenie miasta o 49 mln złotych. Ściągnął do miasta rekordowe inwestycje rozwojowe, finansowane ze środków unijnych. Pomysłodawca czerwonej kanapy – miejsca spotkań prezydenta z mieszkańcami i rozmowy o potrzebach lokalnej społeczności. Pod koniec pierwszej kadencji Roberta Biedronia Słupsk stał się miastem o jednym z najniższych współczynników przestępczości w kraju, a ponad 93% mieszkańców jest zadowolonych z miasta w którym żyje.

Efekt motyla. Wykład inaugurujący w Collegium da Vinci

W świecie przyszłości nie poradzimy sobie, jeśli będziemy działać w pojedynkę. Dotyczy to zarówno nas - obywateli - jak i przedsiębiorców oraz państw. Możemy dyskutować, jak odpowiedzieć na wyzwania jutra, ale do jednej rzeczy jestem absolutnie przekonany: częścią każdego z dobrych rozwiązań będzie większa współpraca i solidarność.

Żyjemy w czasach paradoksów.

Z jednej strony możemy ze sporą dokładnością przewidzieć pogodę (jadąc do Państwa sprawdziłem pogodę), dość dokładnie znamy wszechświat - choć nigdy go nie „dotknęliśmy”. Gdy miałem roczek, w roku 1977 z Przylądka Canaveral na Florydzie wystrzelono sondę Voyager 1. Na początku 2018 roku, po ponad 40 latach kosmicznej podróży, sondę dzieliła od Ziemi niewyobrażalna odległość około 141 au (czyli 150 mln km x 141) i była ona najdalszym i ciągle działającym obiektem wysłanym w przestrzeń kosmiczną przez człowieka.

Mamy nawet narzędzia do badania tego, co nas otacza w najmniejszym detalu. Na Uniwersytecie Teksańskim w San Antonio niedawno rozpoczął pracę najsilniejszy mikroskop na świecie. Może zwie się on dość mało atrakcyjnie  - JEM-ARM200F - ale mocy nie można mu odmówić. Powiększa obraz dwadzieścia milionów razy. Dzięki temu urządzeniu można obserwować zachowanie wszystkich nanocząstek atomu jednocześnie. Mój szkolny mikroskop powiększał kilkadziesiąt razy, mimo to pozostawiając w nas, kilkulatkach uczucie odkrywania nieznanych, fascynujących światów.

Magnificencjo, Szanowna Władzo Rektorska, Wysoki Senacie, Szanowni państwo.

Zobaczcie.

Inwestujemy w rozwój nowych technologii, w rozwój wynalazków w medycynie czy energetyce, które trwale zmieniają nasze życie. Produkujemy elektryczność z promieni słonecznych, wykonujemy skomplikowane operacje, budujemy nowoczesne zielone miasta na niedawnej pustyni, a niektórzy z nas, jak Elon Musk wysyłają w kosmos czerwony kabriolet, bo siła ich wyobraźni nie zna granic. To czas ogromnego rozwoju i potęgi wiedzy.


Z drugiej jednak strony świat jest coraz bardziej nieprzewidywalny. Czy 30 lat temu, w czasach mojego dzieciństwa, moglibyśmy przewidzieć, że dziś będziemy żyć w dwóch równoległych rzeczywistościach…, i że każdy z nas będzie mógł mieć tysiące znajomych na całym świecie? Czy przewidywaliśmy, że 4 największe firmy – Google, Apple, Facebook i Amazon nie będą, jak tradycyjnie firmy dotąd, producentami wytworów materialnych, ale wirtualnej przestrzeni. Że jednocześnie będą miały łączną wartość giełdową przekraczającą 3 biliony dolarów, czyli prawie tyle ile wynosi dochód narodowy Niemiec? A przez to wpływy, które przewyższają siłę polityczną wielu państw?

Czy przewidzieliśmy, że będziemy żyć w cieniu wielkiej zmiany klimatycznej, która ma ogromny wpływ na gospodarkę, społeczeństwo, politykę całego świata, i coraz bardziej widoczny wpływ na życie każdego i każdej z nas? Wielkie grupy ludzi znów zaczęły wędrować po świecie — z powodu wojen lub głodu, suszy albo powodzi szukają nowego miejsca do życia dla swoich rodzin.

Czy było do przewidzenia, że z powodu odkryć z których byliśmy tacy dumni – komputera, internetu, jeszcze szybszych pociągów i samolotów, wiele z zawodów po prostu przestanie istnieć, a miliony ludzi na całym świecie rozczarowanych niemocą tradycyjnych polityków i partii politycznych odwróci się od nich i zagłosuje na populistów obiecujących „make America/Poland great again”?

I że jedna praca przez całe życie zmieni się nie tylko w kilka prac w ciągu życia, ale wręcz na kilka prac równolegle i jeszcze częstszą zmianę, a nasi dziadkowie nie będą rozumieć dlaczego wieczorem, po pracy, ślęczymy nad robotą skoro nasze prababki i pradziadkowie wywalczyli 100 lat temu ośmiogodzinny dzień pracy? Pewnie Państwo słyszeliście, że ponad połowa istniejących dziś zawodów do 2030 roku całkowicie zniknie.

Oczywiście nieprzewidywalność potrafi być piękna. To uczucie, gdy budzimy się rano i czujemy, że wydarzą się nowe rzeczy, poznamy nowych ludzi. Podobne uczucie towarzyszy nam gdy zaczynamy czytać nową książkę, wyjeżdżamy w podróż, spotykamy innego czy inną.

W roku 1960 amerykański matematyk i meteorolog Edward Lorenz pracował nad komputerowym prognozowaniem pogody. Odkrył wtedy zdumiony, że nawet trzepot skrzydeł małego motyla może mieć poważne skutki. Teoretycznie, przelot motyla nad boiskiem w Sioux City w stanie Iowa może spowodować burzę podczas meczu piłki nożnej w Nuku'alofa na Tongo, po drugiej stronie kuli ziemskiej. Z powodu dynamicznego wzmocnienia zmian drobna fluktuacja wywołana przez motylka z biegiem czasu może zmienić się w potężne zaburzenie. Swoje odkrycie Lorenz nazwał ‘efektem motyla’, a sam stał się pionierem teorii chaosu. Wszystko łączy się ze wszystkim. Connessione.

Szanowni Państwo!

Zmiana jest istotą naszego życia. Dlaczego przed uczelniami takimi jak Collegium da Vinci stoi nie lada wyzwanie. Muszą nie tylko dotrzymywać kroku rzeczywistości ale także mieć taki sposób kształcenia, by absolwenci i absolwentki, którzy opuszczą mury uczelni mieli poczucie, że mogą współtworzyć świat, być jego kreatywną częścią, poczuć efekt motyla na własnej skórze – przez swoje marzenia i działania. To jest naprawdę ogromne wyzwanie. I wiem, że próbujecie temu sprostać. Wszechobecną ideą tej uczelni jest, jak określiłby to Leonardo da Vinci, curiosita – nienasycona ciekawość życia, nieustanne pragnienie ciągłej nauki. To sprawia, że jesteście otwarci, inspirujecie się i uczycie od siebie nawzajem. To daje Wam szansę tworzyć, wiązać nićmi misternych połączeń ten świat w przyszłości.

Niedawna inicjatywa utworzenia kierunku kształcenia Urban Management w polsko-holenderskiej współpracy partnerskiej: Collegium da Vinci, RDH Urban, Breda University of Applied Sciences jest ambitnym zadaniem i wspaniałym wyzwaniem!

Jako samorządowiec, prezydent miasta zgadzam się, że miasta mają coraz więcej „do powiedzenia” we współczesnej globalnej rzeczywistości. Ba! Zmarły niedawno amerykański naukowiec, profesor Benjamin Barber uważał nawet, że to burmistrzowie i prezydenci miast będą rządzić w przyszłości światem. Wiem co mówię, bo byłem jednym z nich - najczęściej rozwiązujemy dzisiaj problemy ubóstwa, depopulacji, angażujemy się w rozwiązanie kryzysu uchodźczego, dbamy o stan środowiska. Wprowadzamy najnowocześniejsze rozwiązania dla mieszkańców naszych miast, nazywane dzisiaj górnolotnie „smart cities”. Chociaż przecież na koniec dnia najważniejszy i tak powinien być „smart citizen”. Rozwój technologii nie może bowiem zastąpić celu działania każdego polityka - szczęścia człowieka.

Najważniejszym zatem wyzwaniem jest, aby technologie służyły poprawie jakości życia – naszego i przyszłych pokoleń. Aby były częścią nowego świata, którego podstawy niekoniecznie opierają się na takich wskaźnikach jak dochód narodowy brutto, ale na takich jak szczęście narodowe brutto, mierzone już w niektórych krajach. Składają się na niego godne warunki pracy, możliwość niezależnego życia (np. bez względu na wiek czy niepełnosprawność), dostępne mieszkanie, szacunek dla zdrowia, możliwość kształcenia się, brak lęku przed ubóstwem na emeryturze, a także przestrzeń wokół nas — przyjazna i zielona. I warto też pamiętać, że szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. Dzielmy się zatem szczęściem.

Dziś już wiemy, ja to wiem jako prezydent miasta, że żadna inwestycja, żadna technologia nie jest w stanie zastąpić poczucia dumy mieszkańców, poczucia zadowolenia z miejsca w którym mieszkają, poczucia wpływu na otaczającą ich rzeczywistość. Technologie zaś powinny służyć takim wartościom.

Same technologie to nie rozwój, a szczęścia i dobrostanu ludzi nie mierzy się inwestycjami. Dlatego zachęcam Was, żebyście współtworzyli gospodarkę, która nie zostawia nikogo z tyłu, która będzie pracować na rzecz każdego. Dobre technologie, dobrze zarządzane miasta to takie, które patrzą odważnie w przyszłość i jednocześnie oglądają się za siebie żeby sprawdzić, czy wszyscy są na pokładzie, czy nikt nie wypadł za burtę. To dotyczy zarówno ludzi, ale także zwierząt i przyrody. „Na tej planecie wszyscy jesteśmy od siebie uzależnieni i zarówno nasze działania, jak i zaniechania mają wpływ na los innych” – pisał profesor Zygmunt Bauman w książce „Społeczeństwo w stanie oblężenia”, a powtórzyłby z całą pewnością Leonardo da Vinci gdyby żył w naszych czasach. Musimy zatem wziąć odpowiedzialność za planetę, którą wypożyczyły nam tylko na moment poprzednie pokolenia, i musimy oddać ją następnym.

W kodzie DNA człowieka jest życie stadne, ale z liderem wyznaczającym kurs. To paradoks dzisiejszych czasów, że z jednej strony kwestionujemy autorytety liderów, z drugiej strony tak bardzo za nimi tęsknimy. Potrzebujemy liderów nowych czasów. Tych, którzy potrafić będą „zachowywać wrażliwość na istniejące podziały, wychwytywać różnorodne dyskursy i umieć je łączyć ze sobą” – jak słusznie pisze profesor Maciej Gdula w książce „Nowy autorytaryzm”. Lider „może wydobywać to, co ukryte, i zbliżać do siebie to, co oddzielone”. Zbliżanie „tego, co oddzielone” wiąże się z odwagą. Boimy się wodzów i mamy ku temu wiele słusznych powodów. Niechlubna tradycja kultu jednostki, manipulacja tłumami i emocjami, bezwzględność lub głupota – wszystko to staje nam przed oczami, kiedy myślimy o przywódcach. Jednak dziś siła przywódcy nie polega na ślepym posłuszeństwie. Przywództwo to tworzenie relacji. „Lider nie tyle uwodzi, żeby przekonać do siebie tłum, ile artykułuje coś, co istnieje między ludźmi, i wprawia to w ruch.” Życzę Wam, żebyście byli właśnie takimi liderami. Dotyczy to szczególnie kobiet – gdy są solidarne, pokazują, że są nie do zatrzymania. Nadal jednak wśród światowych liderów – głów państw jest tylko 10 kobiet, pozostałych 94% to mężczyźni. Podobnie jest wśród premierów rządów czy parlamentach narodowych. Zmieniają to jednak odważne kobiety, takie jak te, które równo 100 lat temu wywalczyły prawa wyborcze dla swoich córek, wnuczek i wszystkich tych kobiet i dziewczyn, dla których możliwość głosowania jest już – jak mówi klasyk – „oczywistą oczywistością”.

W świecie przyszłości nie poradzimy sobie, jeśli będziemy działać w pojedynkę. Dotyczy to zarówno nas - obywateli - jak i przedsiębiorców oraz państw. Możemy dyskutować, jak odpowiedzieć na wyzwania jutra, ale do jednej rzeczy jestem absolutnie przekonany: częścią każdego z dobrych rozwiązań będzie większa współpraca i solidarność. Nie ta historyczna, pompatyczna, pisana przez duże S, z której jesteśmy dumni wyjeżdżając zagranicę. Chodzi o tę dnia codziennego – objawiająca się w naszej empatii, altruizmie, próbie zrozumienia i rozwiązania problemów drugiego człowieka.

To jedno z największych wyzwań, przed którymi stoimy jako społeczeństwo. Jeśli mamy się odnaleźć w nowym rozdziale historii świata, musimy nauczyć się współpracować. Żeby bowiem iść do przodu, musimy iść razem.

Przeciętny motyl żyje krótko – dwa, trzy tygodnie. Jest mały – najmniejsze Nepticulidae mają rozpiętość skrzydeł: 3,5 mm. I ma mnóstwo braci i sióstr – na świecie samych tylko gatunków jest aż 150 tysięcy. Ale jak widzicie Państwo po okryciu Lorenza, jeden szary motylek, może zmienić bieg historii.

Bądźcie jak ten motyl – latajcie wysoko i nisko, by widzieć problemy globalnie, rozwiązując je lokalnie. Bądźcie kolorowi – nie zamykajcie się w swojej bańce facebookowej, bańce znajomych, religii czy poglądów. Nauczcie się oddzielać fałszywe informacje od prawdziwych, bo to jedna z najważniejszych umiejętności dzisiejszych czasów. Otwierajcie się na innego, nowe doznania, zapachy, potrawy, ludzi. Bądźcie kreatywni, nie bójcie się chodzić czasami pod prąd – odkryjcie, jak Leonardo da Vinci, spadochron zanim ludzie nauczą się latać! Łączcie się w grupy, najlepiej różnorodne – bo razem możecie dokonywać fenomenalnych zmian. Pamiętajcie o efekcie motyla! To doda Wam skrzydeł!

Udanego roku akademickiego!

Gaudeamus igitur, Vivat Academia, Vivant Professores!

Wykład inaugurujący rok akademicki wygłoszony 2 października 2018 r. w Collegium da Vinci w Poznaniu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...